Świadectwa otrzymanych łask

Drodzy czytelnicy.

     Na nowo założonej stronie, będą ukazywały się świadectwa osób, które uprosiły u Boga za wstawiennictwem św. Andrzeja Boboli nadzwyczajną pomoc i łaski. Świadectwa te są najlepszym dowodem wielkiego orędownictwa i szczególnej pomocy św. Andrzeja Boboli dla tych, którzy przybywają do Śnietnicy i z wiarą i ufnością przedstawiają św. Andrzejowi często bardzo trudne sprawy związane z codziennym życiem.

Na początku chciałbym przedstawić własne świadectwa, które moim zdaniem są dowodem, że św. Andrzej Bobola chciał mieć w tej niewielkiej Śnietnickiej miejscowości swoją świątynię, gdzie mogliby się gromadzić Jego czciciele. Często, przy różnych okazjach podkreślam, że nowo wybudowana świątynia ku czci św. Andrzeja Boboli w Śnietnicy, to w pierwszej kolejności dzieło św. Andrzeja Boboli, który w zadziwiający nieraz sposób kierował pracami i pomagał mi jako proboszczowi i budowniczemu odnajdywać bardzo wielu życzliwych i hojnych ofiarodawców i dobroczyńców.

Życzę wszystkim czytelnikom, aby przedstawiane świadectwa przyczyniły się do umocnienia i ożywienia wiary, że ten, który w swoim życiu umiłował nade wszystko Boga, wiernie służył Chrystusowi i Matce Bożej – chce i może pomóc nam słabym i często bezradnym ludziom.

Świadectwo 1

Zawierzenie nowej placówki duszpasterskiej w Śnietnicy

Św. Andrzejowi Boboli.

       Po otrzymaniu nominacji proboszczowskiej do parafii św. Andrzeja Boboli w Śnietnicy w czerwcu 2010 roku i po nakreśleniu przez Ks. Biskupa Ordynariusza Wiktora Skworca czekającej mnie pracy, wiele chwil spędziłem na modlitwie, prosząc św. Andrzeja Bobolę o wstawiennictwo i pomoc.

Muszę przyznać, że do czerwca 2010 roku, św. Andrzeja Bobolę znałem na tyle, ile trzeba było znać, aby jako kapłan móc się wypowiedzieć na temat jego życia, a zwłaszcza jego męczeńskiej śmierci. Znałem również wiele wydarzeń, które działy się w Strachocinie, bo mówiono o tym i w Przemyskim Seminarium, które kończyłem, i w diecezji Przemyskiej, w której pracowałem do 1994 roku.

Czas oczekiwania na objęcie nowej placówki mijał mi bardzo szybko. Mimo, że spotykałem się z wielkim współczuciem niektórych kapłanów, którzy w bardzo ciemnych kolorach przedstawili mi parafie na „Łemkowszczyźnie”i wielką biedę wśród ludności na tych terenach. Nigdy jednak nie przeraziłem sie tych opowieści i czekających mnie zadań, ponieważ wiedziałem już, że parafia w ŚNIETNICY  nie ma własnej świątyni, ponieważ kościół Cerkiewny został zwrócony ludności wyznania grecko-katolickiego w roku 1997.

Należy również podkreślić fakt, że wierni parafii Kamienica Górna, w której pracowałem, pogodzili się z faktem mojego odejścia. Prosiłem o to św. Andrzeja Bobolę na modlitwie, aby nie było żadnych delegacji do Kurii Diecezjalnej, co wcześniej było bardzo często zapowiadane, gdyby mnie Ks. Biskup zabrał z Kamienicy Górnej. Moja modlitwa została wysłuchana.

To spokojne przejście z parafii Kamienica Górna do parafii Śnietnica zawdzięczam św. Andrzejowi Boboli.

Ks. Józef Rosiek – proboszcz

Świadectwo 2

Pierwsza interwencja św. Andrzeja Boboli

w moim kapłańskim życiu.

      W czerwcu 2010 roku od jednego z kapłanów dowiedziałem się, że Ks. Biskup Ordynariusz Wiktor Skworc zaproponuje mi budowę nowego kościoła na Łemkowszczyźnie. Nadmieniam, że kilka miesięcy wcześniej rozmawiałem z Ks. Biskupem o pracach budowlanych w Kamienicy Górnej, które zasadniczo zostały już zakończone  w ciągu pięciu lat, a planowane były na dużo więcej.

Przed decydującą rozmową z Ks. Biskupem, w nocy miałem bardzo dziwny sen. Śniło mi się, że uczestniczyłem w poświęceniu jakiegoś nowego kościoła w parafii nieznanej dla mnie. Ja, jako ksiądz uczestniczyłem w tym poświęceniu. Było wielu kapłanów, którzy z bliżej nieokreślonym mi ks. Biskupem oglądali ten nowo-wybudowany kościół. Zapamiętałem dobrze prezbiterium tego kościoła, które wraz z wieloma ludźmi oglądałem przez szeroko otwarte drzwi kościoła. W prezbiterium znajdował się duży obraz św. Andrzeja Boboli.

Podczas rozmowy z Ks. Biskupem na temat objęcia nowej placówki w parafii św. Andrzeja Boboli w Śnietnicy i rysującą się perspektywę budowy nowego kościoła, opowiedziałem Ks. Biskupowi co mi się śniło. Pamiętam słowa Ks. Biskupa Ordynariusza: „Ufam, że to dobry znak dla Księdza Józefa” i udzielił mi pasterskiego błogosławieństwa. Zaznaczył na koniec, abym się nie zrażał trudnościami a nawet negatywnymi opiniami niektórych księży.

Od tego dnia codziennie modliłem się na swój sposób do św. Andrzeja Boboli i poznawałem stopniowo jego życie i jego wielkie orędownictwo u Boga.

Ks. Józef Rosiek – proboszcz

Świadectwo 3

Pierwsze plany budowlane.

      Po objęciu nowej placówki duszpasterskiej w Śnietnicy w charakterze proboszcza, a było to 14 sierpnia 2010 roku, miałem wiele okazji, aby wiele spraw przemyśleć i przemodlić na osobności przed wizerunkiem św. Andrzeja Boboli, który znajdował się teraz w kaplicy tymczasowej w budynku plebanii. Nurtowała mnie myśl, gdyż obraz św. Andrzeja Boboli znajdujący się w kaplicy, a przez wiele lat znajdował się w najciemniejszym zakątku Cerkwi w jej przedsionku, był bardzo zbliżony, który widziałem podczas pamiętnego snu czerwcowego, gdzie uczestniczyłem w poświęceniu bliżej mi nie znanego kościoła.

Końcowe dni sierpnia poświęciłem przygotowaniu pierwszego posiedzenia Rady Duszpasterskiej, gdzie zamierzałem nakreślić pewne plany związane nie tylko z pracą duszpasterską, ale również z pierwszymi planami dotyczącymi stworzenia w przyszłości lepszych warunków do modlitwy i uczestniczenia parafian w nabożeństwach, a zwłaszcza w niedzielnych Mszach świętych.

Nadmieniam, że już podczas rozmowy z Ks. Biskupem Ordynariuszem Wiktorem Skworcem, snute były pierwsze plany budowy kościoła w Śnietnicy. Plan wstępny zakładał okres 10 lat. Wówczas ten czas wydawał mi się bardzo krótki.           Po kilkunastu dniach pobytu w Śnietnicy uświadomiłem sobie, że parafia Śnietnica jest jedną z najmniejszych parafii w diecezji, nie ma żadnych zapasów finansowych i nie ma również działki, która byłaby odpowiednią do budowy kościoła. Pomimo takiej sytuacji, czułem bardzo wielki wewnętrzny spokój, że spokojnie poradzimy sobie z wszystkimi problemami, jeżeli taka jest wola Boża i wola św. Andrzeja Boboli.

Podczas pierwszego spotkania z radą Duszpasterską w pierwszych dniach września, ustaliliśmy, że rozpoczynamy gromadzenie środków finansowych związanych z budową kościoła. Ustalono kwotę 30 zł. od rodziny każdego miesiąca. Rodzin w Śnietnicy jest ok. 130. Na posiedzeniu Rady dało się zauważyć, że wszyscy są spragnieni polepszenia warunków do modlitwy w przyszłości. Ostatnią myślą którą przekazałem Radnym było to, że moim pragnieniem i w moim przeczuciu, w roku 2016 będziemy się już modlić w nowym kościele. Wywołało to życzliwe uśmiechy, niedowierzanie ale i wielki zapał. Zachęciłem do proszenia św. Andrzeja Bobolę, aby pomógł nam zrealizować nakreślone plany.

Ks. Józef Rosiek – proboszcz

Świadectwo 4

Zalecenia związane z wizytacją Kanoniczną parafii św. Andrzeja Boboli w Śnietnicy.

         Wizytację kanoniczną parafii św. Andrzeja Boboli w Śnietnicy przeprowadził w pierwszych dniach maja 2010 roku ówczesny Ks. Biskup Pomocniczy Andrzej Jeż. Po zapoznaniu się z sytuacją duszpasterską i niewielką kaplicą znajdującą się w budynku plebani, został wydany dekret powizytacyjny.

W sprawie dotyczącej miejsca sprawowania kultu religijnego Ks. Biskup Andrzej Jeż zaproponował trzy wyjścia:

  1. Rozpocząć negocjacje z władzami kościoła grecko-katolickiego, aby kościół Cerkiewny w Śnietnicy służy dwom obrządkom: obrządkowi grecko-katolickiemu i obrządkowi rzymsko-katolickiemu.
  2. Rozbudować istniejącą kaplicę na plebani, aby mogła pomieścić większą ilość wiernych uczestniczących w nabożeństwach.
  3. Budowę nowej świątyni, co wiąże się z bardzo dużymi kosztami.

Rozwiązania podane w dekrecie przedstawiłem na spotkaniu Rady Duszpasterskiej, poprosiłem wszystkich parafian w Śnietnicy, ale również i w Stawiszy, aby dużo modlić się w tej sprawie do Boga i do św. Andrzeja Boboli.

Późną jesienią 2010 roku ks. Biskup Ordynariusz polecił przeprowadzić w tej sprawie referendum w całej parafii. W referendum wzięli udział wszyscy parafianie powyżej 18 roku życia. Rozprowadzono w sumie 380 egzemplarzy. Rezultat mógł być różny. Modliłem się, aby św. Andrzej Bobola wybrał jak najlepsze rozwiązanie. Rezultat referendum był nawet dla mnie wielkim zaskoczeniem, ponieważ 379 osób opowiedziało się za trzecim wariantem, czyli budową nowej świątyni. Tylko jedna osoba wybrała wariant pierwszy. Również w Stawiszy (139 osób – 100%) poparło budowę nowej świątyni.

Wyniki parafialnego referendum przekazałem Ks. Biskupowi Ordynariuszowi, który również podziwiał determinację parafian w Śnietnicy.

Przeprowadzone referendum i jego wyniki uważam za pewien sygnał, że św. Andrzej Bobola chce mieć swoją świątynię w Śnietnicy.

Ks. Józef Rosiek – proboszcz

Świadectwo 5

Problemy z lokalizacją działki pod budowę kościoła

w Śnietnicy.

   Na początku roku 2011 pojawiły się pierwsze problemy w realizacji planów dotyczących budowy nowej świątyni.

W roku 2009 Ks. Biskup Ordynariusz Wiktor Skworc zwrócił się do ówczesnego ks. Proboszcza parafii Śnietnica, aby zabezpieczyć działkę o powierzchni ok. 1 hektara pod ewentualną budowę w przyszłości kościoła w Śnietnicy. Takie plany zostały poczynione i do Kurii Diecezjalnej w Tarnowie zostały wysłane dwie propozycje:

– jedna działka położona jest miedzy szkołą Podstawową w Śnietnicy a Cerkwią o powierzchni ok. 0.9 ha. Działka należy jeszcze do Urzędu Gminy w Uściu Gorlickim, ale jest pismo urzędowe mówiące o przekazaniu w/w działki na rzecz parafii z chwilą, gdy rozpocznie się budowa.

– druga działka o powierzchni 1,3 ha znajduje się obok cmentarza parafialnego, gdzie znajduje się pole parafialne.

– jest i trzecia działka o powierzchni 0.6 ha znajdująca się obok plebanii. Ta działka nie była brana pod uwagę.

Kiedy na wiosnę 2011 roku zwróciłem się do odpowiednich urzędów, aby  rozpocząć przygotowywanie zagospodarowania działki obok szkoły lub obok cmentarza, okazało się, że na działce obok szkoły nie może powstać żaden budynek, ponieważ ta działka jest w tak zwanej strefie widokowej na istniejącą Cerkiew. Wszelkie interwencje w tej sprawie i Urzędach Ochrony Zabytków w Nowym Sączu i Krakowie nie dały pomyślnych rezultatów.

Została więc działka obok cmentarza. I znów problemy. Okazało się, że działka znajduje się w terenie osuwiskowym i żadna budowla większa nie może być realizowana na takiej działce.

Nadzieje powróciły, kiedy po długich i żmudnych staraniach Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków w Krakowie wyraził zgodę na budowę niewielkiej świątyni na działce obok plebanii, która znajduje się w tak zwanej strefie ochronnej Cerkwi.

To zezwolenie uważam za interwencję św. Andrzeja Boboli, który tu chce mieć miejsce swego kultu.

Ks. Józef Rosiek – proboszcz

Świadectwo 6

Najdłuższe 30 dni

      Na przełomie lutego i marca 2011 roku, Ks. Biskup Ordynariusz Wiktor Skworc, kieruje urzędowe pismo do Ks. Martyniuka –  Biskupa obrządku wschodniego w którym kieruje zapytanie, czy jest możliwość korzystania przez ludność obrządku rzymsko-katolickiego z  istniejącej Cerkwi. Warunki korzystania miały wrócić do czasów z przed 1997 roku.

Ks. Biskup zachęcił mnie, abyśmy gorąco polecali tę ważną sprawę św. Andrzejowi Boboli, aby sprawa została rozstrzygnięta po Bożej myśli.

Ks. Biskup Martyniuk na odpowiedź Ks. Biskupowi Tarnowskiemu miał urzędowy czas – 30 dni.

W Śnietnicy trwały intensywne modlitwy do św. Andrzeja Boboli w tej sprawie. Dni ogromnie się dłużyły. Każdy telefon – to myśl, że to z Kurii niepomyślna wiadomość.

Dzień przed Uroczystością św. Józefa – 18 marca, otrzymuję z Kurii Diecezjalnej telefon. Ks. Kapelan Ks. Biskupa Ordynariusza informuje mnie, że Ks. Biskup obrządku gecko-katolickiego nie dał odpowiedzi w sprawie współkorzystania z Cerkwi w Śnietnicy przez ludność dwóch obrządków.

Ks. Kapelan poinformował mnie, że Ks. Biskup Ordynariusz zaprasza mnie 21 marca do Kurii Diecezjalnej. W tym dniu otrzymuję decyzję wyrażającą zgodę Ks. Biskupa Ordynariusza Wiktora Skworca na budowę nowego kościoła w Śmietnicy.

Również w tym dniu Ks. Biskup udziela pasterskiego błogosławieństwa całej parafii na czas budowy nowej świątyni.

Nadmieniam, że Ks. Biskup Martyniuk zlecił Ks. Dziekanowi obrządku wschodniego – Janowi Pipce przygotowanie grupy negocjacyjnej w sprawie Cerkwii w Śnietnicy, ale urzędnicy Ks. Biskupa nie wysłali do Tarnowa odpowiedniego pisma w tej sprawie. Dotarło ono po 60 dniach, ale już było za późno. Decyzja o budowie kościoła w Śnietnicy już zapadła.

Ten fakt parafia Śnietnica zawdzięcza szczególnej interwencji św. Andrzeja Boboli.

Ks. Józef Rosiek – proboszcz

Świadectwo 7

Teraz wiem, że damy radę….

      W lutym 2012 roku, Administrator Diecezji Tarnowskiej Ks. Biskup Lesław Lechowicz, przydziela 14 parafii w diecezji, które stają się parafiami patronackimi budowy kościoła parafialnego w Śnietnicy.

Wśród tych czternastu parafii, znalazła się parafia Miłosierdzia Bożego w Dębicy. Po ustaleniu z miejscowym ks. Proboszczem, udałem się tam z kazaniami niedzielnymi w kwietniu 2012. Wierni na poszczególnych Mszach świętych hojnie wspierali dzieło, które przedstawiałem im podczas głoszonych homilii.

Po jednej z Mszy świętych, podszedł do mnie w średnim wieku pan, który przedstawił się z imienia i nazwiska oraz podał fakt, że jest prezesem pewnej firmy koło Dębicy.  Podczas rozmowy okazało się, że nie jest on z tej parafii w której głosiłem kazania, ale dziwnym trafem znalazł się na Mszy świętej w tej Dębickiej parafii. Okazało się również, że jest wielkim czcicielem św. Andrzeja Boboli i już podczas tej Mszy świętej w której uczestniczył i wysłuchał relacji o planowanej budowie, postanowił sobie w sercu, że w jakiś sposób będzie chciał nam pomóc.

Po dłuższej rozmowie okazało się, że na placu jego firmy ma wiele gotowych elementów zbrojeniowych, które można by wykorzystać przy fundamentach kościoła w Śnietnicy. Pan Jan, człowiek bardzo pobożny, życzliwy i wrażliwy na ludzką biedę, zaproponował, aby projektant zaprojektował kształty zbrojeniowe kościoła w Śnietnicy, na wzór gotowych już elementów znajdujących się w jego firmie. I tak się stało.

Po dwóch miesiącach na placu budowy w Śnietnicy mieliśmy gotowe elementy na całe fundamenty kościoła. W sumie w darze parafia otrzymała 30 ton stali.

To wydarzenie jest czytelnym znakiem interwencji św. Andrzeja Boboli, że w tak niespodziewanych okolicznościach spotkałem p. Jana. Otrzymany dar uświadomił mi i parafii, że z pomocą Bożą i pomocą św. Andrzeja Boboli damy radę zrealizować zaplanowane dzieło.

Ks. Józef Rosiek – proboszcz

(Ciąg dalszych świadectw nastąpi)

Przedstawiam kolejne świadectwa, które dobitnie potwierdzają, że podczas budowy nowego Kościoła w Śnietnicy pw. św. Andrzeja Boboli odegrał On szczególną rolę i pomagał rozwiązywać trudne problemy, które pojawiały się w trakcie wznoszenia świątyni. Świadectwa te, to moje osobiste przemyślenia i wybrałem te fakty i wydarzenia, gdzie jestem przekonany, że interweniował św. Andrzej Bobola.

Świadectwo 8

Święty Andrzeju Bobolo – wskaż właściwą hurtownię.

            Przyszedł czas, aby rozpocząć gromadzić materiały budowlane. Materiałów budowlanych na rynku nie brakuje. Hurtownie oferują różne udogodnienia, ale jakość materiałów może być różna i ceny również są zróżnicowane.

Wiele modliłem się w tej sprawie do św. Andrzeja Boboli, aby dopomógł mi wybrać najwłaściwszą hurtownię budowlaną. Gdy tak dużo o tym myślałem, pewnej nocy śniły mi się różne sprawy związane z budową i trwającymi pracami przy drzewie budowlanym. Pośród tych snów wyjątkowo utkwił mi fakt, że przejeżdżając przez Nowy Sącz, zatrzymałem się na jednej z hurtowni, już prawie na peryferiach Nowego Sącza, gdzie na placu hurtowni pracownicy ładowali cegłę na duży ciężarowy samochód. Pamiętam, że rozmawiałem z tymi pracownikami, a jeden z nich mówi do mnie, że nie ma problemu – ten transport zawieziemy do Śnietnicy.

Następnego dnia, po przemyśleniu nocnych snów, postanowiłem sprawdzić w Nowym Sączu hurtownię, która mi się przyśniła. Okazało się, że spotkałem się z wielką życzliwością właścicieli tejże hurtowni, którzy pomagali już niejednej parafii w budowie kościołów.

Właściciele hurtowni: Bolesław i Irena Zającowie, po dokładniejszym zapoznaniu się z historią parafii w Śnietnicy, postanowili dostarczać potrzebne materiały po kosztach produkcji. Ta wielka życzliwość i dobroć przynosiła obopólne korzyści. Państwo Zającowie twierdzili, że św. Andrzej Bobola podsyła im wielu nabywców materiałów, zwłaszcza cegły i pustaków Max, to i oni przynajmniej w ten sposób chcą się odwdzięczyć Bogu i św. Andrzejowi Boboli.

Ten fakt z wyborem hurtowni uważam za szczególną interwencję św. Andrzeja Boboli.

Ks. Józef Rosiek – proboszcz

Świadectwo 9

Gdzie są pozostałe adresy?

      Załatwiając materiał budowlany w hurtowni Bolesława i Ireny Zając w Nowym Sączu – Zawadzie, doszedłem do wniosku, że właściciele hurtowni prowadząc ją przez dziesiątki lat, mają wiedzę o różnych wykonawcach prac specjalistycznych, którym można bez obaw zlecić wykonanie określonej pracy.

Tak było i podczas tego spotkania i rozmowy. Potrzebowałem firmy, która by w najbliższym czasie wykonała przesuniecie linii gazowej na działce w Śnietnicy, gdzie planowana była budowa kościoła. Państwo Zającowie z wielką radością dali mi trzy adresy firm, które wg nich dobrze wykonają pracę. Każda z firm była na oddzielnej kartce.

Ze względu na wiele innych zajęć związanych z budową, po kilku dniach zaplanowałem skontaktować się z właścicielami firm, aby w jak najbliższym czasie wykonać zamierzone prace gazownicze. Zaznaczam, że wszystkie trzy adresy po przyjeździe z Nowego Sącza położyłem na biurku, gdzie było też kilka innych dokumentów związanych z budową kościoła. W tym dniu na głównym miejscu na biurku, widocznym doskonale nawet z daleka, była tylko jedna kartka z adresem firmy gazowniczej z Wolicy k. Jasła. Kilkakrotnie przełożyłem wszystkie pozostałe papiery znajdujące się na biurku – lecz pozostałych dwóch adresów nie znalazłem.

Zadzwoniłem – i umówiłem się z właścicielem firmy. Podczas spotkania okazało się, że p. Jan jest wielkim czcicielem św. Andrzeja Boboli, w swojej parafii należy do Rady Duszpasterskiej i jest z pochodzenia z okolic moich stron rodzinnych. Podczas serdecznej rozmowy p. Jan powiedział, że zawsze swoim „Ziomkom” chętnie pomaga, a tu chodzi też o św. Andrzeja Bobolę, któremu wiele zawdzięcza.

Ta wielka życzliwość firmy gazowniczej z Wolicy k. Jasła rozciągnęła się także na wszystkie późniejsze prace związane z wykonaniem ogrzewania kościoła.

Ten fakt, moim zdaniem, to interwencja św. Andrzeja Boboli. Tego samego zdania jest również sam właściciel firmy – p. Jan Krzyżak, któremu opowiedziałem powyższe wydarzenie.

Ks. Józef Rosiek – proboszcz

Świadectwo 10

Święty Andrzeju Bobolo, pozwól nam wykonać fundamenty przed nadejściem zimy.

     Decyzją Starostwa Powiatowego w Gorlicach, pozwolenie na rozpoczęcie prac budowlanych otrzymaliśmy 5 września 2012 roku. Jednak na plac budowy mogliśmy wejść dopiero po uprawomocnieniu się wydanej decyzji, czyli 27 września.

Na spotkaniu Rady Duszpasterskiej zastanawialiśmy się, czy rozpoczynamy w tym roku wykopy i prace ziemne, czy jednak odczekamy do wiosny, aby spokojnie wykonywać te prace. Ja osobiście byłem przekonany, że św. Andrzej Bobola pomoże nam i uprosi odpowiednią pogodę, aby wykonać fundamenty, prace kanalizacyjne i odpowiednio zabezpieczyć fundamenty na czas zimy. Do tego samego zdania doszli wszyscy obecni na spotkaniu. W niedzielnych ogłoszeniach poprosiłem o modlitwę do św. Andrzeja Boboli, aby upraszał u Boga odpowiednią pogodę i by zima w tym roku się opóźniła.

Prace się rozpoczęły. Parafianie według wyznaczanych dni przez panów „Grupowych” z wielkim zapałem pracują przy różnych pracach pomocniczych wyznaczanych przez Majstra Romana Kosibę. Pracy ubywa, ale również dni mijają bardzo szybko. Okazuje się, że listopad w tym roku ma być bez śniegu. I tak się stało.

Ostatnie prace związane z wyrównaniem placu i zasypaniem fundamentów zostały wykonane  5 i 6 grudnia. Następnego dnia spadł śnieg, przyszła zima – ale fundamenty i wszystkie inne prace ziemne zostały wykonane.

Opóźnienie zimy w tym roku, ciepły październik i listopad – parafianie zawdzięczają Bogu i szczególnemu wstawiennictwu św. Andrzeja Boboli.

Ks. Józef Rosiek – proboszcz

Świadectwo 11

Ja nie przyjeżdżam sam ……

       Na czas budowy kościoła w Śnietnicy, Kuria Diecezjalna w Tarnowie przydzieliła 14 parafii, które są parafiami patronackimi budowy kościoła w Śnietnicy. Przez okres 5 lat mam do tych parafii pojechać raz  w roku i wygłosić kazania oraz poinformować wiernych danej parafii o trwających pracach budowlanych.

Z uzgodnieniami terminów było różnie, ale proboszczowie większości parafii z wielką życzliwością uzgadniali terminy i informowali swoich wiernych tydzień wcześniej przed moim przyjazdem.

Kilka dni później, zawsze do danej parafii wysyłałem podziękowanie i dokładną sumę zebranych ofiar. Kilku księży proboszczów, przy kolejnych moich przyjazdach mówiło wprost: „Księże Józefie, jak ty to robisz. W historii parafii wspieraliśmy budowę niejednego kościoła, ale zbierane przez księży ofiary to 50% z tego co ksiądz zbiera”.

Moja odpowiedź zawsze była taka sama: „Ja do Waszej parafii nie przyjeżdżam sam. Przyjeżdża ze mną św. Andrzej Bobola, który potrafi bardziej otwierać serca wiernych, niż ja niegodny jego sługa”.

Takich sytuacji podczas moich wyjazdów było kilkadziesiąt. Uważam, że te wszystkie sytuacje, to szczególna interwencja św. Andrzeja Boboli, który chce mieć swoją świątynię i swoje nowe miejsce szczególnego kultu, jakim jest budująca się świątynia pod jego wezwaniem.

Ks. Józef Rosiek – proboszcz

Świadectwo 12

Ja musiałem tu przyjechać.

      Budowa nowego kościoła w Śnietnicy postępowała w nadzwyczaj szybkim tempie. Parafianie systematycznie według wyznaczanej kolejki przychodzili bardzo chętnie do pracy. Kto nie mógł, najmował za siebie, aby mieć swój współudział w tym pięknym dziele. Sam nie wiem jak to się wszystko działo, że znalazły się pieniądze na bieżące wydatki, wypłaty dla zatrudnionych pracowników z firmy p. Romana Kosiby.

Jesienią 2013 roku przyszedł pierwszy kryzys. Miałem do zapłacenia rachunek na kwotę 20 tysięcy złotych. Sam nie wiedziałem gdzie udać się, aby ten rachunek zapłacić, a później stopniowo dług oddać. Modliłem się w tej sprawie długo do św. Andrzeja Boboli, aby w jakiś sposób coś podpowiedział.

Trochę sam sobie dziwiłem się, bo jakoś w ogóle nie martwiłem się tym rachunkiem, który trzeba było najpóźniej zapłacić w poniedziałek, a był już piątek. Nawet przestałem myśleć, gdzie pożyczyć.

Przyszła październikowa sobota. Po odprawieniu rano Mszy świętej i modlitwie różańcowej w kaplicy na plebanii, pojechałem do kościoła pomocniczego w Stawiszy. Po przyjeździe ze Stawiszy zauważyłem, że jakiś „starszy pan” chodzi koło budującego się kościoła i zagląda do wnętrza. (w tą sobotę nie pracowaliśmy przy kościele). Kiedy wysiadłem z samochodu, słyszę od nieznajomego słowa: „proszę się nie obawiać, ja nie złodziej, ja też jestem księdzem”.

Po zaproszeniu gościa na plebanię, okazało się, że ów ksiądz jest już od kilku lat emerytem, mieszka ponad 150 km od Śnietnicy, ale na spotkaniu księży w swoim dekanacie słyszał wiele ciepłych słów o postępującej budowie kościoła św. Andrzeja Boboli w Śnietnicy. Jak sam wyznał: „Jestem wielkim czcicielem św. Andrzeja Boboli i postanowiłem sobie, aby osobiście przyjechać do Śnietnicy i ofiarować małą „Cegiełkę” na budowę kościoła. Uprosiłem swojego ks. proboszcza, aby mi pozwolił pojechać swoim samochodem, który też jest już wiekowy. Prosiłem św. Andrzeja Bobolę, aby mnie szczęśliwie zaprowadził do Śnietnicy – i tak się stało. Tylko raz po drodze pytałem o dalszą drogę do Śnietnicy”.

Rozmowa na plebanii była bardzo miła i wiele rzeczy związanych ze świętym Andrzejem Bobolą usłyszałem z ust doświadczonego kapłana.  Po tych wstępnych rozmowach, ów ksiądz wyciągnął z kieszeni dwie małe paczuszki mówiąc: „przepraszam, że tylko tyle mogę przekazać, ale tyle dałem radę uskładać”. W tych dwóch paczuszkach było 20 tysięcy złotych. Niedługo potem pożegnaliśmy się. Kilka godzin później zadzwonił do mnie, że szczęśliwie powrócił i jest ogromnie szczęśliwy, że mógł być w Śnietnicy, życzył jeszcze raz szczególnej opieki św. Andrzeja Boboli. Poprosił jeszcze raz o anonimowość oraz, że zabiera się do oszczędzania, aby jeszcze coś w przyszłości mógł przekazać św. Andrzejowi Boboli w Śnietnicy, co stało się faktem półtora roku później

Tego dnia uświadomiłem sobie, dlaczego byłem taki spokojny o rachunek, który już teraz miałem za co zapłacić. Jestem przekonany, że to wydarzenie, to szczególna interwencja św. Andrzeja Boboli.

Ks. Józef Rosiek – proboszcz

Świadectwo 13

Prorocka decyzja podjęta przez Księży Jezuitów

w Warszawie

      Na początku września 2014 roku postanowiłem zorganizować parafialną, autokarową pielgrzymkę do Sanktuarium św. Andrzeja Boboli w Strachocinie. Chętnych było tak wiele, że w końcu cztery autokary trzeba było wynająć. W tej pielgrzymce uczestniczyli również uczniowie i nauczyciele Szkoły Podstawowej w Śnietnicy.

Wcześniej, czyli w sierpniu, pojechałem do Strachociny, aby omówić sprawę parafialnej pielgrzymki i wyznaczyć jej termin.

Podczas tego spotkania z ks. Józefem Niżnikiem, powspominaliśmy sobie minione czasy, gdzie razem studiowaliśmy w jednym Seminarium, i opowiedziałem mu o postępujących pracach w Śnietnicy. Wówczas ks. Józef doradził mi, abym pisał prośbę do Księży Jezuitów w Warszawie, aby mieć w przyszłości Relikwie św. Andrzeja Boboli, gdy przyjdzie czas konsekracji kościoła, aby je umieścić w ołtarzu. Ks. Józef dodał, że czeka się długo na rozpatrzenie takiej prośby.

Po przyjeździe ze Strachociny, 20 sierpnia napisałem taką prośbę do Księży Jezuitów w Warszawie. W piśmie nakreśliłem postępujący plan prac i podałem kilka szczegółów szczególnej pomocy św. Andrzeja Boboli.  Byłem ogromnie zdziwiony, gdy po kilku dniach miałem już odpowiedź. W piśmie otrzymanym od Księży Jezuitów poinformowano mnie, że parafia Śnietnica ma przyznane podwójne relikwie: Jedne do złożenia w ołtarzu podczas konsekracji kościoła, drugie do publicznego kultu przez wiernych.

10 września 2015 roku delegacja parafialna wraz ze mną, udaliśmy się do Warszawy, aby Relikwie św. Andrzeja Boboli przywieźć do Śnietnicy.

Ten fakt uważam za szczególną interwencję św. Andrzeja Boboli, gdyż już niedługo Jego kult i pielgrzymowanie do Jego Relikwii będzie zataczać coraz szersze kręgi.

                                                                                                                                  Ks. Józef Rosiek – proboszcz

Świadectwo 14

Posługa pasterska swemu patronowi.

      Przed moim przybyciem do parafii Śnietnica, w maju 2010 roku odbyła się wizytacja Kanoniczna. Wizytację dekanatu Ropa i parafii Śnietnica przeprowadzał ówczesny Ks. Biskup pomocniczy Andrzej Jeż. To wg jego obserwacji i spostrzeżeń w dekrecie powizytacyjnym znalazły się trzy możliwości dotyczące miejsca sprawowania kultu w parafii Śnietnica. Jedną z propozycji – to budowa nowego kościoła.

Gdy parafia dokonała wyboru budowy nowego kościoła, gdy została zaakceptowany jedyny możliwy teren pod budowę (obok plebanii), udałem się do ks. Biskupa Ordynariusza Wiktora Skworca z prośbą o poświęcenie placu i krzyża na placu budowy. Zaproszenie zostało z radością przyjęte. Ustaliłem termin poświęcenia: 11.07.2011.

Trzy tygodnie przed uroczystością dowiedziałem się, że ks. Biskup Ordynariusz z ważnych powodów nie może przyjechać do Śnietnicy. Poświęcenia placu dokona Ks. Biskup Pomocniczy Andrzej Jeż. I tak się stało.

Gdy w naszej diecezji mówiono o zmianie Ks. Biskupa Ordynariusza, wiele prywatnie modliłem się do świętego Andrzeja Boboli, że dobrze by było, aby ks. Biskup Pomocniczy Andrzej Jeż, jeżeli już zaczął – prowadził dzieło w Śnietnicy jako Pasterz Diecezji.

Ogromnie się ucieszyłem, gdy moje prośby (i nie tylko) zostały wysłuchane.

Stąd wielką radość przeżywała parafia, gdy 29 września 2013 roku wmurowania kamienia węgielnego w budującym się kościele w Śnietnicy dokonał Ks. Biskup Ordynariusz Andrzej Jeż.

Podobną radość przeżywaliśmy 3 września 2016 roku, kiedy to świątynia w Śnietnicy została konsekrowana przez Pasterza Diecezji Ks. Biskupa Andrzeja Jeża.

Ufam i proszę o to Boga i św. Andrzeja Boboli, by ta świątynia była również w przyszłości ogłoszona przez obecnego Pasterza Diecezji – jako szczególne miejsce kultu św. Andrzeja Boboli.

                                                                                                                              Ks. Józef Rosiek – proboszcz

(ciąg dalszy nastąpi)